Dwa pytania o wyzysk i mobilność społeczną

Dwa pytania o wyzysk i mobilność społeczną

(polski.llco.org)

Ktoś ostatnio zapytał:

„Mam dwa pytania. Naprawdę szczerze nie pragnę was prowokować albo lekceważyć.

1. Czy teoria Niosących Światło dopuszcza możliwość rozpoznania przez robotników z Pierwszego Świata głównego kierunku rozwoju światowego kapitalizmu, który zakończy się zubożeniem wszystkich robotników? Czy neguje ona możliwość, że niektórzy pierwszoświatowi robotnicy pod jej wpływem zaczną identyfikować się i popierać walkę proletariatu Trzeciego Świata, a nie swoich obecnych interesów materialnych.

2. Teoretycznie – jeżeli otrzymuję płacę dzienną poniżej światowej średniej, a następnego dnia otrzymam podwyżkę, która podniesie mnie nieco powyżej średniej – czy staję się automatycznie arystokratą pracy? A jeżeli nie – jak dużo powyżej średniej musi wynosić moja płaca?”

Prairie Fire odpowiada:

Nie ma nic złego w zadawaniu pytań. To właśnie czynią inteligentni ludzie.

1. Globalny kapitalizm nie rozwinął się tak, jak przewidywał to Marks w „Manfeście”. Świat nie spolaryzował się na „dwie wielkie klasy”, pracowników najemnych i burżuazję. Klasa to raczej kategoria bardziej skomplikowana. Marks – w swoich bardziej naukowych dziełach – nie postrzega rzeczy tak prosto. Późniejsi marksiści odmalowywali bardziej dokładniejsze obrazy zmiany rzeczywistości. Nauka się rozwija.

Na jakiej podstawie jest oparte twierdzenie, że „główna tendencja” kapitalizmu polega na ubożeniu wszystkich robotników? Już nawet Engels pisał o zburżuazyjnieniu wielkiej części populacji pracowników najemnych. Engels stwierdził, że całe narody mogą zostać zburżuazyjniane. W czasach Lenina Bolszewicy zaczęli odnosić się do „arystokracji pracy”. Istnieje znane stwierdzenie Lenina o „piętnie pasożytnictwa”, dotykającym całych narodów. Lin Biao stwierdził, że walka proletariacka w Pierwszym Świecie została „odwleczona”, podczas gdy żywo rozkwita wszędzie indziej. Lenin twierdził, że nie należy odnosić się do wszystkich robotników w ten sam sposób, tak, jak czynił to Lin Biao, zarysowując wielkie różnice pomiędzy globalną wioską i globalnym miastem. Lenin nazwał to „rozłamem wśród klasy robotniczej.” Rewolucyjna tradycja długo uznawała, że nie wszyscy robotnicy są tacy sami. Świat także nie jest tak równy.

Engels i Lenin uznawali, że zburżuazyjnienie postępuje, że rozłam wśród klasy robotniczej – powiększa się. Tak było prawie 100 lat temu. Tendencja, którą rozpoznali – skokami rozwinęła się w ciągu ostatniego wieku. Obecnie w Pierwszym Świecie nie ma znaczącego proletariatu, nie ma klasy rewolucyjnej. Jego klasa robotnicza powinna być traktowana jako część światowej burżuazji lub jako część arystokracji pracy. Nawet najbiedniejsze warstwy amerykańskiej klasy robotniczej otrzymują więcej niż im się sprawiedliwie należy w podziale globalnego produktu społecznego. Po co mają obalać system i zastępować go egalitarnym? Nie chcą i nie zrobią tego. Robotnicy w Pierwszym Świecie i robotnicy Trzeciego Świata nie należą do tej samej klasy.

Nawet gdyby prawdziwą była tendencja kapitalizmu do obniżania płac wszystkich robotników, nie oznaczałoby to, że pierwszoświatowi robotnicy są proletariatem. Nawet jeżeli pierwszoświatowi robotnicy mogli być wyzyskiwani 100 lat temu – nie oznacza to, że klasa robotnicza w Pierwszym Świecie obecnie ma jakiś interes w obaleniu systemu. Istnieją warstwy burżuazji, które, po przyszłym kryzysie – staną się członkami klasy wyzyskiwanych robotników. Nie oznacza to jednak, że mamy odnosić się do obecnej burżuazji tak, jakby była proletariatem. Kapitalizm to niestabilny system. Marks nazwał go anarchią. Jest podatny na kryzys. Może się zdarzyć wiele rzeczy. Jednakże odnosimy się do globalnej struktury klasowej, jaką jest ona teraz, a nie jaką może być za 100 lat. Ludźmi kierują głównie ich obecnie interesy klasowe, a nie ich możliwe interesy klasowe za 100 lat.

2. Współcześnie, światowa gospodarka stanowi w zasadzie jeden, gigantyczny zespół. Proces globalizacji trwa już od setek lat. Wyłączając kilka odizolowanych plemion w miejscach takich jak Amazonia, każdy jest częścią globalnego związku powiązań. Globalny produkt społeczny jest określony. Światowa gospodarka produkuje jedynie ograniczoną ilość wartości w każdym, kolejnym roku. Jedną z konsekwencji tego faktu jest to, że jeżeli jedna osoba otrzymuje więcej, druga – otrzymuje mniej. Pomyśl o światowej gospodarce jak o rzece wartości. Wartość przypływa do niektórych ludzi bardziej niż do innych. Ludzie uzyskują więcej wartości, opartej na wszystkich, wpływających na siebie wzajemnie rzeczach – władzy, pozycji społecznej i gospodarczej, płci, itd.

Istnieje także kilka sposobów, jakimi możemy postrzegać wyzysk. Jednym z nich jest wiązanie wyzysku z wartością siły roboczej. Jest on oparty na laborystycznej teorii wartości. Pojmujemy wartość siły roboczej tak, jak przedstawił to Towarzysz Serve the People, opierając się na podziale światowej nadwyżki przez liczbę wszystkich pracujących. Następnie pytamy: kto zarabia ponad tą granicę, a kto zarabia poniżej. Według tego schematu – ci, którzy zarabiają więcej niż wynosi wartość siły roboczej, otrzymują dodatkową wartość, zabieraną innym. Dlatego też są oni lekkimi [w sensie „light”] wyzyskiwaczami. Jeżeli pracują – możemy zaliczyć ich do arystokracji pracy. Ci, którzy otrzymują mniej – są wyzyskiwani. Takie podejście ma pewne wady, głównie biorąc pod uwagę wzrost liczby niepracujących i nieproduktywnych biedaków w Trzecim Świecie.

Innym sposobem postrzegania wyzysku jest podzielenie światowej nadwyżki przez liczbę ludzi na świecie. Skoro socjalizm to równość, możemy użyć zasady równości jako rodzaju idei porządkującej. Ci, którzy otrzymują więcej niż wynosi równo podział społecznego produktu są – w związku z tym – wyzyskiwaczami. Ci, którzy otrzymują mniej – są wyzyskiwani. Według tych dwóch sposobów, pierwszoświatowi robotnicy, ogólnie rzecz biorąc – nie są wyzyskiwani; są wyzyskiwaczami. Możemy także rozszerzyć tę metodę na postrzeganie poza globalną nadwyżką. Możemy także zbadać jak na skalę światową rozkłada się dostęp do spędzania wolnego czasu. Dla przykładu – ludzie w Pierwszym Świecie mają o wiele lepszy dostęp do spędzania wolnego czasu niż ludzie w Trzecim Świecie. Możemy także zbadać zestaw podstawowych dóbr. Wtedy możemy ujrzeć z całą jasnością, kto jest wygranym, a kto przegranym w światowej dystrybucji.

Ogólnie rzecz biorąc zakres zachowań jest funkcją klasy, narodu, płci, itd. To jest właśnie to, co Marks nazwał materializmem historycznym. Jednakże ludzie nie są podzieleni na ostre, wyraźne kategorie. Świat jest raczej kontinuum szarości. Ludzie mogą zmieniać swoją pozycję – z wyzyskiwanych na wyzyskujących. Mogą zachować perspektywę uciskanych na jakiś czas po tym, nawet jeśli ma ona tendencję do zanikania. Jeżeli dotyczy to większych grup, nazywamy to „pamięcią proletariacką”. Dla przykładu – spójrz na Irlandię Północną. Istnieje tam w wysokim stopniu internacjonalistyczny sentyment, nawet jeżeli Irlandia Północna jest częścią Pierwszego Świata i nie ma w niej znaczącego proletariatu. Ucisk narodowy może przedłużyć trwanie proletariackiego, internacjonalistycznego sentymentu w kulturze. Jednakże z biegiem czasu, w miarę, jak kraj staje się coraz mniej wyzyskiwany i coraz bardziej zburżuazyjniały – pamięć proletariacka zanika. Zauważamy to zjawisko przez cały czas w innych kontekstach. Korporacja może zatrudnić czarnoskórą osobę z blokowiska w celu odbicia krytyki, kierowanej w jej stronę. Nowy pracownik, chociaż staje się bogaty, może nadal posiadać w swoim poglądach oznaki przeszłości. Jednakże wraz z biegiem czasu zintegruje się z nowym otoczeniem, jego lojalność i psychologia całkowicie się zmienią. „Sprzeda się”. Dzieje się to nieustannie w przemyśle muzycznym. Może to działać także w inną stronę. Ktoś, kto spadł z pozycji wyzyskiwacza do pozycji wyzyskiwanego może zachowywać poglądy, które miał wcześniej. Jednakże na przestrzeni czasu najlepszym znacznikiem tego, czy kogoś możemy nazwać potencjalnym przyjacielem czy wrogiem jest – czy ma on, czy też nie ma „nic do stracenia oprócz swych kajdan.” Marks bardzo dobrze to rozumiał.

Ludzie nie robią nic „automatycznie”. Świat to szare miejsce. Wittgenstein jest w tym punkcie bardziej użyteczny od Arystotelesa. Świat nie jest pokrojony na jasno zdefiniowane rzeczy. Zawsze występują anomalie, wypadki graniczne, itd. Świat jest cienisty. Mao stwierdził, że kwestią pierwszej ważności jest kwestia przyjaciół i wrogów. To dlatego, że rewolucja to proces oddzielania przyjaciół od wrogów – po to, aby pokonać wrogów. Odpowiedź na pytanie, zadane przez Mao wymaga podzielenia świata na grupy społeczno-ekonomiczne. Musimy zrozumieć świat, jeżeli chcemy go zmienić. Pierwszoświatowizm dzieli świat w sposób, który nie ma nic wspólnego z realnym światem. Pierwszoświatowizm niczego nie przewiduje ani nie wyjaśnia. W przeciwieństwie do Komunizmu Niosącego Światło. Pierwszoświatowizm, pod swoją trockistowską, maoistowska czy jakąkolwiek inną postacią jest całkowicie nienaukowy. Jest czystym dogmatem. Obecnie najbardziej zaawansowaną nauką rewolucyjną jest Komunizm Niosący Światło.