Pierwszoświatowizm to socjalfaszyzm

bigstock_Suburbs__2977023_2Pierwszoświatowizm to socjalfaszyzm

Tow. ModernMarxist

(polski.llco.org)

Istnieje powód, dla którego trzecioświatowcy odnoszą się do pierwszoświatowców działających w krajach imperialistycznych jako do „socjalfaszystów”. Żyjemy w epoce, w której imperializm posunął kapitalistyczną koncentrację bogactwa do poziomu globalnego. Kraje bogate gwałcą, plądrują, rabują, okradają i zniewalają kraje biedne, zmuszając je do uległości za pomocą bombardowań. Jeżeli „przywódcy” krajów Trzeciego Świata nie sprzedadzą swojego ludu imperialistom i nie oddadzą im swoich surowców i siły roboczej – staną się obiektem inwazji, zniewolenia i nieustannego zniszczenia. To nie jest wielka tajemnica, którą może znać tylko kilka osób; to nie są teorie spiskowe, nie ma tu mężczyzn w garniturach, lobbujących w pokojach wypełnionych dymem. To jest ogólnodostępna wiedza. Niestety jest to ogólnodostępna wiedza, o której obecnie niewielu w Pierwszym Świecie chce myśleć, a niektórzy nawet wybierają niewiedzę. Obecnie najpierwszym źródłem bogactwa i siły roboczej dla Pierwszego Świata jest Trzeci Świat. Kiedy pierwszoświatowcy, a zwłaszcza pierwszoświatowi robotnicy żądają więcej, kiedy chcą wzrostu w ich standardzie życia, kiedy kupują nowy grill lub ekran 3D – odejmują od ust trzecioświatowcom. Żyją w luksusie i hołdują fetyszyzmowi towarowemu, ażeby grabić Trzeci Świat z podstawowych środków przetrwania. Zabierają coraz więcej i więcej tym, którzy i tak już ledwo żyją: tym, którzy produkują, lecz nie mogą korzystać z owoców swojej pracy.

W ciągu swojego życia, Marks powtarzał – jakie kryteria określają, kto stanowi proletariat, a kto stanowi burżuazję. Zdefiniował proletariat jako klasę otrzymującą o wiele mniej niż wynosi wartość ich siły roboczej – nie mającą nic do sprzedania, oprócz swej siły roboczej i w związku z tym będącą stale wyalienowaną od swojej pracy. Ten opis nie pasuje do ogromnej większości ludzi w Pierwszym Świecie. Opisuje natomiast większość trzecioświatowców. Ważnym kryterium jest ogromna konsumpcja burżuazji przy niskiej lub żadnej produkcji, jeśli chodzi o wartościotwórczość siły roboczej. Jest to bardzo opisowe określenie wielu pierwszoświatowców, nawet tych z najniższych warstw (które same w sobie stanowią mniejszość) w Pierwszym Świecie. Możemy z tego wnioskować (tak samo jak ze wszystkich innych kryteriów definiowania każdej klasy), że współczesna sprzeczność klasowa – w obecnej epoce globalizacji i hegemonii USA – ma wymiar globalny. Obecnie globalny proletariat walczy o przetrwanie pod rządami światowej burżuazji. Obowiązkiem komunistów jest walczyć przeciwko burżuazji i wspierać rewolucję proletariatu, nawet jeśli oznacza to zdradę klasową.

Ten, kto nie uznaje tych globalnych sprzeczności klasowych nie może nazywać siebie komunistą. Śmieszne jest, że obecnie pierwszoświatowe, „komunistyczne” partie tak silnie dążą do przedstawiania siebie jako marksistów (lub też jako lewicowców), podczas gdy nie tylko źle rozpoznały aktualnie zastaną rzeczywistość, nie rozpoznały, że imperializm zmienił zasady gry, lecz także nie wspierają światowego proletariatu przeciwko światowej burżuazji. W rzeczywistości (i to w szokującym stopniu) te „komunistyczne” partie wspierają światową burżuazję w jej pasożytniczym żerowaniu na ludach Trzeciego Świata, na światowym proletariacie. Są oni arystokracją pracy. Są oni całkowicie kupieni przez imperializm. Domagają się więcej. Więcej dla ludzi z Pierwszego Świata. Większych płac. Większych korzyści. Więcej kosztem tych, którzy nie mają nic. Tych, którzy naprawdę nie mają nic do stracenia prócz swych kajdan.

W celu prowadzenia wojny ludowej (która może mieć miejsce w Pierwszym Świecie – według bezczelnych teorii, podnoszonych przez niektóre „komunistyczne” partie), a nawet w celu rozpoczęcia jakiegokolwiek rodzaju proletariacko-rewolucyjnych działań, nie wystarczy tylko samego proletariatu (który nie istnieje w Pierwszym Świecie w żadnej rewolucyjnej formie), lecz potrzebna jest także baza społeczna. Ludzie muszą pragnąć i pracować dla rewolucji, ponieważ rewolucja komunistyczna nie tylko wciąga do współpracy zwykłych ludzi, lecz jest wręcz skonstruowana z wysiłków zwykłych ludzi. Pierwszoświatowcy są pogrążeni we śnie. Są zbyt zajęci, pogrążając się w swoim dekadentyzmie i konsumpcjonizmie. Pierwszoświatowcy nie stanowią bazy dla rewolucji. Nie są związani z proletariatem. To najbardziej podstawowa prawda. Odmowa uznania tego faktu jest nienaukowa. To nie jest marksizm. Odmówić uznania tego oznacza mieć głowę pełną dogmatów, dogmatycznej teorii, że wszyscy robotnicy są wyzyskiwani i uciskani, niezależnie od sytuacji materialnej.

Pierwszoświatowcy są socjalfaszystami, ponieważ nie chcą zmusić ludzi z Pierwszego Świata do zrezygnowania z ich przywilejów. Nie chcą oddać Trzeciemu Światowi z powrotem tego, co mu się słusznie należy. Chcą stworzenia nowej Trzeciej Rzeszy: materialnego dobrobytu kosztem innych. Jedyną różnicą jest, że imperializm Pierwszego Świata oparty jest na burżuazyjnej dekadencji i standardzie życia, nieporównywalnie wyższym od wszystkich innych potęg imperialistycznych w historii. Pierwszoświatowcy nie zatrzymają imperializmu. Są beneficjentami imperializmu. Niezależnie jaka „rewolucja” w Pierwszym Świecie, dokonana przez niezależnie jaki „socjalistyczny” ruch w Pierwszym Świecie, będzie socjalimperialistyczna. Pierwszy Świat po prostu nie otrzyma więcej od prawdziwego, nie-imperialistycznego socjalizmu: w rzeczywistości, otrzyma mniej. Pierwszoświatowcy nie robią i nie będą robić tego, co trzeba, aby prawdziwie ustanowić socjalizm, aby naprawdę wprowadzić świat na drogę do komunizmu. Są zadowoleni, konsumując więcej, podczas gdy ci, których wykorzystują – głodują i umierają, żyjąc pod żelaznym uściskiem imperializmu. Pierwszoświatowcy są wrogami równości i wrogami światowego proletariatu, niezależnie od tego, czy malują swój imperializm na czerwono, na niebiesko, na złoto, biało czy na czarno.

Komunistyczne rewolucje w historii świata zawsze rozpoczynały się w najciemniejszych miejscach. Zawsze brały swój początek od tych, którzy naprawdę nie mają nic do stracenia, prócz swych kajdan, od tych, dla których rewolucja oznacza przetrwanie; od tych, którzy chcą, aby ich dzieci mogły wieść przyzwoite, godne, pełne sensu życie. Czysta woda. Jedzenie. Ubranie. Domy, które nie zostaną zdmuchnięte ani zmiażdżone przez pogodę lub czołgi. Edukacja. Opieka zdrowotna. Rewolucje komunistyczne nigdy nie występowały w bogatych krajach, gdzie większość ludzi może żyć, nie martwiąc się o codzienne potrzeby. W bogatych krajach imperialistycznych, gdy spadał standard życia ich ludności, występowała rewolucja innego typu. Kiedy imperialistyczne przywileje tych zepsutych społeczeństw zostały zagrożone, zwróciły się one w stronę faszyzmu i burżuazyjnego nacjonalizmu. Jednoczyły się z burżuazją, nie z proletariatem. Najbardziej reakcyjne elementy społeczeństwa przejmowały kontrolę i reorganizowały gospodarkę i społeczeństwo w celu nie tylko pozwalania na imperializm, lecz żądania imperializmu. Śmierć była odpowiedzią na wszystko.

„Komuniści” w Pierwszym Świecie w ogóle nie są komunistami. Oni, żyjący i działajacy w Pierwszym świecie są socjalfaszystami i socjalimperialistami, żądając więcej dla ich własnego ludu, a także aktywnie pracując na rzecz ucisku i wyzysku innych ludów, aby utrzymać imperialistyczne przywileje. Odrzucają naukę, aktualną rzeczywistość i warunki materialne, trzymając się dziecinnie dogmatu i rewizjonizmu. Socjalistyczna redystrybucja bogactwa na poziomie globalnym nie leży ani w klasowym, ani w ideologicznym interesie pierwszoświatowców. „Rewizjonizm” oznacza wycinanie rewolucyjnego serca z komunizmu – i dokładnie to robią pierwszoświatowcy. Komuniści Niosący Światło są jedynymi, prawdziwymi dziś komunistami. Bądźcie Niosącymi Światło. Wspierajcie prawdziwy komunizmu, nie pierwszoświatowy rewizjonizm.